Home       About the Journal     Subscription and Marketing     Contact details      Wersja polska  /  English version
Issue 3/2009 (12)
  


Czy już po kryzysie?

prof. dr hab. Andrzej Herman

Coraz liczniejsza rzesza „oficjalnych” ekonomistów, a wraz z nimi polityków twierdzi, że globalny kryzys gospodarczy jest już poza nami. Niemało jest też takich ekspertów, którzy twierdzą, że go w ogóle nie było. Ich zdaniem, to co się zdarzyło jest tylko silnym zachwianiem koniunktury, głęboką recesją, z której już następuje widoczne wychodzenie. Jak się jednak mają te oficjalne oświadczenia do rzeczywistości? Czy można im zaufać? Jakie mierniki ekonomiczne są najwłaściwsze dla trafnych ocen w takiej sytuacji? Czy to już rzeczywiście koniec kryzysu, jeśli by tak ewentualnie było, to czego w takim razie można się spodziewać po tym trudnym okresie? Czy staje się on początkiem przełomowych jakościowo globalnych procesów dostosowawczych przedsiębiorstw i gospodarek do nowych światowych realiów? Jeśli tak to jakich?

Analiza realiów makroekonomicznych niestety skłania jednak raczej do poglądu, że przed nami rysuje się nowa faza globalnego kryzysu. Jej źródło znajduje się nie tylko w szybko rosnącym bezrobociu, inflacji oraz wzroście podatków w gospodarkach wielu krajów wysokorozwiniętych, rekordowych deficytach budżetowych, w redukcji wydatków w ubezpieczeniach na zdrowie, edukacji i in. Jego dotychczasowe skutki przeniosą się do sfery emerytur, rent i oszczędności ludności. W przypadku tych pierwszych narasta groźba załamania się krajowych systemów emerytalnych, które są oparte na prywatnych funduszach emerytalnych.

Zagrożenie to odnosi się nie tylko do gospodarki amerykańskiej, brytyjskiej, ale również polskiej. Kryzysu tego nie uda się „roztopić” poprzez „wtłoczenie” do gospodarek gigantycznych państwowych programów pożyczkowych – ogromnej ilości „pustych” pieniędzy. Podjęcie tego rodzaju próby odbu-
dowania prywatnej aktywności kredytowej, musi nieuchronnie znaleźć swoje negatywne odzwierciedlenie w spadku realnych wartości oszczędności i emerytur. To właśnie oszczędzający będą w pierwszej kolejności ponosić koszty i finansować gigantyczne pożyczki rządowe. Uspołecznią oni w ten sposób straty prywatnych instytucji finansowych, które są przede wszystkim za ten kryzys odpowiedzialne. Paradoksalnie w najmniejszym stopniu będzie to dotyczyć obywateli tych krajów, które są sprawcami obecnego globalnego kryzysu – czyli USA i Wielkiej Brytanii. Stopa oszczędności w tych krajach jest bowiem niska. Zapewne jednak w najbliższym czasie dotkliwie odczują to już obywatele innych krajów – w tym również Chin, gdzie stopa ta jest bardzo wysoka i gdzie pojawia się także rosnące ryzyko niekorzystnych zmian relacji kursów walutowych, oraz negatywnych konsekwencji nieuchronnego wkrótce znacznego spadku wartości długoterminowych amerykańskich obligacji rządowych.

Globalny kryzys finansowy prowadzi więc nie tylko do masowej destrukcji i zmiany kierunków przepływów wartości na poziomie przedsiębiorstw. Uruchamiają one również i inne negatywne procesy makroekonomiczne, które zapewne w najbliższym czasie będą się kumulować. Także destrukcja i migracja kapitałów i wartości przedsiębiorstw nie powinna być postrzegana jednowymiarowo. Wszystko to nie powinno więc skłaniać obecnie do optymistycznych wniosków na temat końca kryzysu − wiadomość ta jest przedwczesna. Tych negatywnych wymiarów obecnego globalnego kryzysu, w jego kolejnej fazie, może być bowiem niestety jeszcze wiele.

prof. Andrzej Herman
Redaktor naczelny

© KNOP 2006 - 2012 webdev.pl