Od Naczelnegoprof. dr hab. Andrzej Herman
Źródłem kryzysów zawsze było oderwanie się rynków finansowych od gospodarki realnej. Póki sfera finansowa spełnia swoją naturalną funkcję, polegającą na wspomaganiu i stymulowaniu rozwoju sfery realnej, gospodarka zachowuje równowagę. Ale pokusa kreowania szybkich zysków poprzez spekulację jest silna. To ona sprawia, że nie tylko zasady racjonalności gospodarczej przestają być dostrzegane, ale i pojawiają się nowe teorie zapewniające o zmianie klasycznych reguł ekonomii.
Przykładem jest ogłoszony w 1996 roku przez Michaela Mandela „Triumf nowej ekonomii”, w którym dowodził wówczas, że w wyniku dynamicznego rozwoju spółek wysokich technologii mamy do czynienia z powstaniem nowego rodzaju cyklu biznesowego, i jest możliwy stały, w dodatku bezinflacyjny wzrost gospodarczy. Czy też modne jeszcze do niedawna przekonanie, iż globalizacja i wielkość samego rynku finansowego powoduje takie rozproszenie ryzyka, że ono przestaje istnieć. Jak złudne to było wskazywał na to m.in. Krzysztof Rybiński pokazując, że podobnie jak w kryzysach poprzednich generacji kredyty otrzymywała coraz większa grupa amerykańskich gospodarstw domowych, które nie miały ani pracy, ani dochodów, ani majątku („ninja”). Żadna, kolejna „innowacyjna” inżynieria finansowa nie zdejmuje więc odpowiedzialności za ryzyko z instytucji kredytowych.
Trudno się zatem dziwić, że gdy pojawia się kryzys pojawia się również nieufność wobec ekonomistów i wobec tego co głoszą.Zjawisko to obserwujemy również dzisiaj, gdy „stare prawa” ekonomii zaczęły działać i brutalnie weryfikują siłę rynku finansowego, wykreowanego na niezwykle złożonych instrumentach pochodnych. W efekcie negatywne skutki kryzysu przenoszą się na sferę realną. Pogrążona w chaosie sfera finansowa nie jest w stanie wypełniać należycie swoich funkcji, z powodu utraty możliwości płynnego kredytowania przedsiębiorstw. Oczekuje się fali bankructw, którą najprawdopodobniej rozpoczną firmy, które rok temu próbowały bronić się przed mocnym złotym i słabym dolarem kupując opcje walutowe.
Pierwsze zwiastuny dotyczące bankructw przedsiębiorstw w Polsce zbiegają się z nowelizacją prawa upadłościowego i naprawczego. Celem nowelizacji jest uaktywnienie trybu naprawczego. Tylko czy zaproponowane regulacje prawne rzeczywiście sprawią, że więcej krajowych przedsiębiorstw będzie korzystało z takiej możliwości, skoro takie same intencje przyświecały twórcom ustawy w 2003 roku, a stało się wręcz odwrotnie?
Kryzys ten uświadamia potrzebę wielkiej ostrożności przy próbach przewidywania przyszłości, gdyż historia gospodarcza jeszcze raz pokazuje, jak łatwo można nie docenić ważnych czynników, które mogą powodować szoki zewnętrzne i sytuacje kryzysowe. Powinno to także skłaniać do większej pokory tych, którzy podejmują się zadania prognozowania przebiegu obecnego cyklu koniunkturalnego i proponowania środków zaradczych.
prof. Andrzej Herman Redaktor naczelny
|