Od Naczelnegoprof. dr hab. Andrzej Herman
Obecnie żyjemy w czasach dominacji krótkotrwałej wiedzy eksperckiej i medialnej przewagi w świadomości społecznej głównych ekonomistów banków, a nie przedstawicieli świata akademickiego. W tej sytuacji coraz trudniej jest oczekiwać nie tylko wielkich, przełomowych syntez i rewolucji w naukach ekonomicznych, ale także uniknięcia dominacji światopoglądu o charakterze „racjonalności instrumentalnej”.
W ekonomii już od ponad 300 lat obracamy się w kręgu tych samych podstawowych pytań. W szczególności okazuje się, że najtrudniejsze są odpowiedzi na pytania najprostsze. Niestety najczęściej na takie właśnie współczesna ekonomia wciąż nie znajduje przekonywających wyjaśnień. Do takich niewątpliwie należy też pytanie, dlaczego w historii rozwoju ludzkości jedne narody się bogaciły, a inne popadały w ubóstwo. Od ponad 300 lat teoretyczne i praktyczne poszukiwania odpowiedzi na to pytanie polegają głównie na rekombinacji znanych od dawna idei, które dają efekt zjawiska déjà vu. Zmiany organizacyjne oraz w metodach zarządzania przedsiębiorstwami, a także ciągle pojawiające się różne i często zmieniające się na nie mody, nie rozwiązują tego dylematu.
Rosnący wpływ technologii na zmiany w procesach gospodarowania często przesłania nam rzeczywisty charakter współczesnych procesów ekonomicznych. Utożsamianie nowych technik z zakresu inżynierii ekonomicznej z postępami w rozwijaniu teorii ekonomii, prowadzi do wypaczenia relacji między celami i środkami. Głównym celem techniki jest doskonalenie narzędzi. Technika przecież to nic innego, jak narzędzia i metody ich stosowania. Na tej samej zasadzie więc powinno się dostrzegać różnicę – tak, jak się to czyni w naukach ścisłych, gdzie wyodrębnia się technikę jako sztukę tworzenia narzędzi od nauk technicznych – rozróżniać inżynierię ekonomiczną i ekonomię jako naukę. Niewątpliwie rozwój technik inżynierii ekonomicznej umożliwia efektywniejsze wytwarzanie dóbr i usług. Przyczynia się do tworzenia i powiększania zasobów wiedzy naukowej, ale powstaje pytanie, czy także do postępu w procesach poznania?
Rozszerzanie się procesów komercjalizacji i prywatyzacji wiedzy w ekonomii zwiększa presję na traktowanie jej wyłącznie w sposób instrumentalny. W tej sytuacji nauki ekonomiczne są też coraz częściej traktowane jako skuteczne narzędzie realizacji grupowych interesów ekonomicznych. Dzieje się tak nie tylko w skali lokalnej, ale również globalnej. Partykularnym interesom podporządkowuje się wówczas uzasadnianie tworzonej wiedzy, czemu trudno przeciwstawiać się na gruncie samej ekonomii. Odrywanie stosunków ekonomicznych od innych aspektów życia politycznego i społecznego, prowadzi do fałszywego obrazu rzeczywistości i zawieszenia ich w ahistorycznej próżni, zubażając ją jako naukę. Tym bardziej więc obecnie staje się coraz bardziej oczywiste, że nie sposób zrozumieć poznawczych dylematów ekonomii na gruncie samej ekonomii, czyli bez podejścia interdyscyplinarnego. Spojrzenie na problemy ekonomiczne z perspektywy innych nauk ułatwia zadawanie coraz głębszych pytań, i większe zrozumienie zachodzących zmian. Ekonomia, tak jak każda inna nauka, jest z natury rzeczy fragmentaryczna i niekompletna. Nie może się rozwijać w izolacji i bez pomocy innych nauk społecznych, gdyż rynek jest tylko jednym z elementów otoczenia społecznego. Wraz ze zmianami, jakie w tym otoczeniu się dokonują, następują również zmiany w systemach wartości i celach wszelkich jednostek gospodarujących. Potrzeby stosowania interdyscyplinarnego podejścia w ekonomii nie zastąpi także jej rozwój multidyscyplinarny, a jej funkcji poznawczych – jej narzędziowy i najczęściej replikatywny poziom inżynierii ekonomicznej.
Z wyrazami szacunku prof. Andrzej Herman Redaktor Naczelny
|